Zadzwoń do nas: 516778321

Salut !
Byłem na rekolecjach Freedom. Pojechałem z mega średnim samopoczuciem, a co się później okazało, były to jedne z rekolekcji, które najbardziej poruszyły moje serducho. 
Co ciekawe, praktycznie od samego początku czułem, że duch święty zaczyna się do mnie dobijać. Podczas każdej modlitwy osobistej jaka miała miejsce podczas rekolekcji, nie mówiąc już o samej modlitwie z kapłanem miałem ciarki i cały się trzęsłem. Czułem, że w moim sercu jest dużo niepozamykanych spraw, dużo bólu i żalu, który dotyczył sytuacji, osób i spraw również z przed mojego nawrócenia. Miałem w sobie niewybaczenie do nauczycielki z czasów szkoły podstawowej, która traktowała mnie jak powietrze, szykanując i poniżając przez co w bardzo młodym wieku byłem ofiarą bezsenności spowodowanej lękiem oraz miałem niesamowicie niską samoocenę. Mój stan, w którym wtedy się znajdowałem mogę określić jako swego rodzaju depresję. Tłumiłem w sobie również żal do dziadka, który nadużywał alkoholu i przez to poranił swoją rodzinę, a w tym moją mamę oraz żal do wujka (mojego chrzestnego) który przez również przez nadużywanie alkoholu doprowadził do choroby, a w rezultacie do swojej śmierci, zostawiając dwie córki. Za ich sprawą w moim życiu nie ma alkoholu. Miałem również ogromny żal do samego siebie, za to jaki byłem przed moim nawróceniem, za rzeczy, którymi się interesowałem, w które świadomie wchodziłem. Miałem żal za fascynacje rzeczami nadprzyrodzonymi, spirytyzmem, mentalizmem i obcymi wierzeniami, za pielęgnowanie w sobie bólu i żalu do Boga obwiniając go o chorobę mojej mamy, za myśli samobójcze oraz za świadome wyrzucenie Boga z mojego życia. Pisząc to mam łzy w oczach, bo zdaję sobie sprawę jak miłosierny jest Bóg wobec nas i jak bezwarunkowa jest Jego miłość, bo mimo tego, że jestem grzesznikiem i wchodziłem w niezłe bagno w moim życiu to On mimo tego na mnie zawsze czeka. Dzięki tym rekolekcjom Bóg uwolnił mnie od żalu, i zabrał niewybaczenie, uzdrowił to co było we mnie poranione. Za to jestem mu wdzięczny, bo dzięki temu czuje się nareszcie od tego wolny, a niejednokrotnie mierzyłem się z tym ciężarem. Chwała Panu !!!

Zacznę od tego, że rekolekcje były niesamowite. Gdy ktoś bardzo się wsłucha w słowa i przekaz księży, może dużo zrozumieć, tak było właśnie ze mną. Wiara, która wcześniej rosła powoli - szła jeden krok co kolejne spotkanie Wojska Gedeona czy Msze do przodu, teraz zrobiła 5 kroków. Jestem świadoma tego tak, jak i ksiądz mówił, że będą wzloty i upadki, ale wiem, że jeśli się nie poddam i będę walczyć, to będę szła do przodu w dobrym kierunku. Dzięki rekolekcjom stałam się bardziej otwarta na inne osoby. Nie boję się podejmować wyzwań, jakie spotkają mnie na codziennej drodze życia, zarówno tych łatwych jak np w moim wypadku trema publiczna ale i tych trudnych. Uczę się pokonywać strach i wiem, że już nic nie stanie mi na przeszkodzie do szczęścia. Kolega podczas modlitwy przed Adoracja modlił się, abym rozwijała grę na gitarze, bo zawsze tego chciałam, lecz dwa tygodnie przed rekolekcjami, nie miałam gitary w ręku i totalnie straciłam zapał do nauki. Po modlitwie i powrocie do domu zapał przyszedł i teraz gram, a raczej uczę się po parę godzin dziennie. Moim pragnieniem jest zagrać pierwszą piosenkę. Rekolekcje mają super atmosferę. Każdy może się tam odnaleźć, wystarczy tylko chcieć, a wrócimy z o wiele bardziej pozytywnym nastawieniem do siebie, bliskich i świata. Najbardziej bałam się spowiedzi, lecz gdy wyszłam z niej wiem, że jestem szczęśliwa i wolna. Za to przeżycie dziękuje tam obecnym ludziom, a w szczególności księżom, którzy te rekolekcje zorganizowali, a szczególnie księdzu Pawłowi, który mnie tam zabrał. Mam nadzieje że pojadę też i na inne rekolekcje. Wielkie podziękowania i pozdrawiam.
CHWAŁA PANU !!!!!


Jadąc na Revolution nie spodziewałem się tak naprawdę czegoś wielkiego, jechałem tylko po to aby dostać bierzmowanie i mieć swoje niezmienione zdanie na temat wiary. Jak zobaczyłem tylu ludzi to szczerze mówiąc, aż się trochę przeraziłem, bo wyobrażałem sobie jak to będzie, ale już po kilku minutach będąc tam stwierdziłem, że nie będzie, aż tak źle. Poznałem się z ludźmi i szybko się oswoiłem z otoczeniem, drugiego i trzeciego dnia będąc na Mszy św i na Adoracji po prostu czułem, że coś się zmienia, tak jakby wstępowała we mnie potężna moc - moc Pana Boga. Będąc na modlitwie wstawienniczej poczułem ciepło w środku i przez pewien moment wydawało mi się że byłem pijany. Przed samą modlitwa wstawienniczą powiedziałem księdzu, że chciałbym pomodlić się o uzdrowienia mojego kręgosłupa z którym miałem problemy i dokuczały mi bóle. Poprosiłem też o uzdrowienie serca, bo chorowałem na arytmię - serce waliło mi momentami jak młot. Wyszedłem z tej modlitwy i wszystkie dolegliwości mi minęły! Czułem się też taki lekki. Dzięki temu moje życie nabrało barw i zmieniło moje patrzenie na wiarę oraz na samego Jezusa Chrystusa.
Chwała Panu!


Witam wszystkich czytających, chciałbym się z wami podzielić tym, co przeżyłem na rekolekcjach "Freedom" oraz "Revolution of Love". Na kilka dni przed samym "Freedom" miałem chęci poddać się, i nie jechać, było to spowodowane licznymi problemami i wątpliwościami, ale po długich rozmyślaniach postanowiłem jechać. Jak się okazało, nie żałowałem. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, zobaczyliśmy ojca Leszka wyglądającego na nas z balkonu. Od samego początku, wejścia czuło się bardzo miłą rodzinną atmosferę. Ojciec Leszek zaniepokoił mnie stwierdzeniem, że te rekolekcje będą trudne... zacząłem wątpić w to, że będę je w stanie przeżyć. Przejdę do soboty rano kiedy to medytowaliśmy nad fragmentem rozmowy Jezusa z Piotrem. Przeżyłem to bardzo mocno, bo w Piotrze widziałem siebie - też nie jestem w stanie kochać Jezusa miłością doskonałą, taką jaką On nas MIŁUJE. Jezus pokazał mi po raz kolejny, że kocha mnie bez względu na wszystko. Kolejną rzeczą jaką mocno przeżyłem, to modlitwa pięciu kluczy, uznałem, że to modlitwa doskonała, gdyż powiedziałem Tacie co we mnie tkwi od długiego czasu... cały ciężar mojej wiarołomności, nieprzebaczenia i różnych duchów, które mnie zniewalały przez tak długo. Podczas modlitwy łamania mocy tych duchów poczułem ciarki na całym ciele i poczułem się "lżejszy" - było to uczucie, które ciężko opisać. Poczułem, ze Jezus pokonał te wszystkie duchy i ich już nie ma. Poczułem, że mój Przyjaciel jest obok mnie i jest ze mnie dumny! Na Adoracji prosiłem o wytrwałość w czystości... jednak niedługo po powrocie do domu, znów wdarły się problemy i pokusy... znów zraniłem mojego Tatusia, który tyle mi dał. Czułem straszny gniew do siebie oraz zwątpiłem w siebie ale tu z pomocą przyszły mi rekolekcje z kandydatami do sakramentu bierzmowania. Na spowiedzi powiedziałem Jezusowi to wszystko na co byłem zły. Na tych rekolekcjach pierwszy raz doznałem łaski bycia animatorem, nie chciałem nim być... uważałem, że jestem jeszcze nie gotowy do podjęcia takiej odpowiedzialności, bałem się, że coś pójdzie nie tak i przeze mnie ktoś nie przeżyje w pełni tych rekolekcji. Na spowiedzi Bóg przemówił do mnie Księgą Jeremiasza. Było tam napisane, że nasz wiek i doświadczenie nie mają znaczenia, bo to od Niego pochodzi łaska i dar każdy, zaufałem Panu i nie zawiodłem się (czyli nic nowego ). Trafiłem na niesamowitych ludzi w grupce oraz widziałem jak modlitwa wstawiennicza dała ludziom wiele doznań i łask, o czym mam nadzieję napiszą. Nawet po powrocie było inaczej, porozmawiałem dłużej z rodzicami, bardzo długo się modliłem oraz naszła mnie Boża chęć napisania świadectwa! Tak samo jak na Revolution przyszło przynaglenie do świadectwa mówionego. Dzięki obu tym rekolekcjom nauczyłem się, że trzeba ufać Panu, nawet, gdy wypuszcza nas na głęboką wodę, wiem też, że to co trudne jest piękne oraz że Bóg Ojciec jest ponad czasem i cały czas mi błogosławi, wiem też, że nie warto oceniać ludzi, a warto się na nich otworzyć, a przy okazji modlitwy 5ciu kluczy wiem, jaką moc ma wyrzeczenie się grzechu, przebaczenie, oraz Boże Błogosławieństwo! Tak więc Chwała Panu za każdy dar, jaki otrzymałem od niego i proszę o łaskę otwartości, na więcej jego wspaniałości! Chwała Panu!