Zadzwoń do nas: 516778321

Na rekolekcje „freedom” jechałam z ogromną niepewnością, nie wiedziałam czego się spodziewać. Podczas wieczornej Mszy usłyszałam słowa z psalmu „nabierz odwagi i oczekuj Pana”. Czułam jakby trafiały prosto do mnie, że mam jak najbardziej się otworzyć na to, co Bóg przygotował i w stu procentach zaufać. 
Głównym tematem rekolekcji była modlitwa uwolnienia. Szczególnie dotknął mnie drugi klucz - przebaczenie. Nie myślałam, że jest aż tyle osób, które w jakiś sposób mnie zraniły. W czasie modlitwy, gdy wymieniałam kolejne osoby, czułam jakby Bóg po prostu zabierał ode mnie ciężar nieprzebaczenia raz na zawsze. Poczułam wtedy niesamowitą wolność. Kolejnym poruszającym momentem było Błogosławieństwo Boga Ojca. Był to dla mnie prawdziwy dotyk Pana Boga, wyraz jego ogromnej miłości. Wychodząc z modlitwy czułam się prawdziwie wolna, towarzyszyła mi ogromna radość. 
Chwała Panu!


Chciałabym się z wami podzielić tym co przeżyłam na Freedom. Zacznę od tego, że przyjechałam na te rekolekcje nie tylko żeby bardziej zbliżyć się do Boga ale też dlatego, aby odpocząć od problemów. Moim problemem jest uzależnienie mojego taty, przez co mogłam odpocząć od domu. Niestety swój ból psychiczny przerzucałam na okaleczanie się. Gdy na rekolekcjach dowiedziałam się o metodzie 5 kluczy w pierwszym momencie pomyślałam, że to głupie, bo niby w jaki sposób wyrzekanie się i przebaczanie ma mi pomóc z moimi problemami. Lecz moje myślenie się zmieniło, gdy po konferencji o przebaczaniu był czas na modlitwę osobistą. W tym czasie w Imię Jezusa Chrystusa przebaczyłem mojemu tacie. Na początku miałam problemy z wypowiedzeniem tego, lecz gdy już to zrobiłam, poczułam ciepło w sercu i wielką ulgę. Byłam bardzo szczęśliwa po tej modlitwie. W sobotę przed adoracja był czas na spowiedź i modlitwę o uwolnienie w obecności księdza. Podczas tej modlitwy wyrzuciłam z siebie wszystko, co mnie dręczyło, wyrzekam się wszystkich złych duchów i przebaczyłam wszystkim, którzy mnie skrzywdzili -bardzo mocno płakałam. Gdy już było po wszystkim wstałam i czułam że mam nogi jak z waty, ledwo stałam i ksiądz mnie przytulił i wtedy zamknęłam oczy i wydawało mi się, że przytula mnie żywy Jezus. Bardzo mocno mnie to dotknęło i zapamiętam to na zawsze. 
Chwała Panu 


Chciałabym po Freedom podzielić się tym, co przyszło do mnie od Pana Jezusa. Ojciec Leszek trochę mnie przestraszył mówiąc, że te rekolekcje będą inne, trudne. Nie raz doświadczyłam, że wysiłek choćby przy modlitwie daje zawsze owoce, więc oparłam się lękowi i ruszyłam do walki Rano w sobotę medytowaliśmy nad fragmentem rozmowy Jezusa z Piotrem. Dla mnie to zawsze był moment wymazania wyparcia się Piotra. Akt ogromnego miłosierdzia Jezusa. Tym razem pojęłam coś jeszcze - że wyznanie Jezusowi miłości jest ogromną odwagą. Pojęłam mój strach i trud otwarcia na Boga, który przyjmuje mnie przecież taką grzeszną jaką jestem...również błogosławieństwo Ojca niewiele mi mówiło, nie wiedziałam co by chciał błogosławić w mojej przeszłości.
Poniższy krótki list zapisałam w czasie modlitwy osobistej po konferencji o przebaczeniu. Bardzo lubię pisać listy Jezusa do mnie i moje do Jezusa, odbieram to jako rodzaj krótkiej modlitwy. 
,,Córeczko. 
Ja musiałem na to patrzeć. Jak ciągle się ranisz, robisz sobie - i ciału które ci dałem - krzywdę. Codziennie płakałem za Tobą nie mogąc nic zrobić, bo Twoje decyzje nie zbliżały Mnie do ciebie, nie otwierały twego serca.
Pomyśl ile cierpię dla ciebie nadal, będąc ludźmi których oceniasz. Zastanów się co by było, gdybym codziennie nie umierał dla ciebie na krzyżu? Ciernie grzechu, które mi dajesz są tak bolesne jak gwoździe w moim ciele. Tylko Ty możesz to zmienić.
Ja cię miłuję. A czy Ty mnie kochasz?
Twój na wieki - Jezus"
Przebaczyłam sobie i bliskim błędy z bardzo odległej przeszłości. Uczę się teraz kochać siebie i innych. Zobaczyłam ile duchów i lęków mnie niewoli! Modliłam się prosząc Tatę o różne dary i łaski, bo dotarło w końcu do mnie, że nie musze prosić o kropelki, ale o całe morze łask!  Wielką i właściwie najważniejszą chwilą rekolekcji okazała się spowiedź. Przez księdza Jezus odciął mnie od tego co złe i brudne - to był BARDZO WAŻNY moment. Błogosławieństwo Ojca było tak jasne, prawdziwe. Od dnia narodzin do dziś zostałam okryta skrzydłem Ojca, Jego świętą opieką. Jest mi teraz łatwiej walczyć z tym co wyrywało ze mnie radość i uśmiech. Mogę silniej wnieść tą naukę w swoje życie, widzę komu jest potrzebna i chcę przekraczać swoje bariery by ją mu zanosić. Nie po raz pierwszy, ale na pewno najsilniej Ojciec okazał mi swoją czułość i nieopisaną miłość kiedy ksiądz nachylił się nade mną by mnie przytulić. Nigdy nie doświadczyłam tak ogromnego dotknięcia przez Boga. Zaniosłam się płaczem, trzęsły mi się ręce. Jednocześnie czułam wszechogarniającą obecność, jakby osoba kapłana otaczała mnie z każdej strony, jakby Tata chciał mnie dosłownie otoczyć ramionami. Wychodząc unikałam wzroku księdza. To wszystko wydawało mi się tak moje, jakbym podzieliła się z kimś swoim życiem. Ten wstyd szybko minął. Uwierzyłam, że zostałam uwolniona. Na adoracji o. Leszek powiedział, że Bóg Ojciec każdemu z nas chce coś dziś powiedzieć. Tata podsunął mi słowa pocieszenia, wsparcia i miłości, okazał mi bliskość i wiarę w moje możliwości. 
Chwała Panu!